_Look._ Brawo Bravia!
Sienkiewicz napisał Ogniem i mieczem, Potop i Pana Wołodyjowskiego, Tolkien Trylogię, a Sony zamówiło w agencji Fallon już trzy reklamy telewizorów Bravia, które przywracają wiarę w reklamę jednocześnie skuteczną, inteligentną i wysmakowaną plastycznie. Każdy ze spotów stał się ważnym zjawiskiem socjologicznym – dzięki nim lokalne społeczności odkryły, że sztuka może integrować i nadawać nową tożsamość miejscu, w którym żyją. 
Produkcja wymagała drobiazgowych przygotowań i perfekcyjnej koordynacji. Zrzucenie na Filbert Steet w San Francisco 250 tysięcy kauczukowych piłeczek wywołało lawinę, która, pędząc w dół, uruchomiła wszystkie alarmy zaparkowanych na ulicy samochodów. Operatorzy kamer, urządzeń balistycznych i statyści musieli chronić się za pleksiglasowymi szybami oraz siatkami, a do niektórych dubli ubierali nawet policyjne hełmy z przyłbicą. Efekt tysięcy skaczących piłeczek w zestawieniu z melodyjną piosenką Heartbeats wykonywaną przez José Gonzáleza jest oszałamiający. Ze względu na mobilność użytego materiału wiele sytuacji było improwizowanych, a każda zmiana trajektorii lotu piłeczek wzbudzała niepohamowany entuzjazm zarówno ze strony twórców, jak i okolicznych mieszkańców. Filbert Steet jest teraz jednym z ważniejszych punktów na turystycznej mapie San Francisco. 
Drugą z serii reklamę zrealizowano na osiedlu w południowej dzielnicy Glasgow – Toryglen. Można śmiało powiedzieć, że wybuchowe show, zafundowane mieszkańcom blokowiska, na trwałe wpisało się do dziejów reklamy, sztuki performance’u i zjawisk „okołomuzycznych”. W rytmie uwertury do La gazza ladra (Sroka złodziejka) gienialnego Gioacchino Rossiniego eksplodowało tam ponad 70 tysięcy litrów farby (tzw. ekologicznej), która wystrzeliwana w sumie z 323 moździerzy i 358 pojedynczych bomb, stworzyła widowisko, jakiego nie powstydziliby się najwięksi współcześni artyści z Olafurem Eliassonem na czele. Farby wybuchały spod murawy niczym gejzery, eksplodowały w powietrzu i na elewacjach budynków, a strumienie kolorów wylewały się ze schodowych klatek. W finałowej sekwencji spotu szumiący, wielobarwny deszcz zalewa plac zabaw, trawniki i rozentuzjazmowanych członków ekipy. Przez 10 dni pracowało przy nim 250 osób, a całość kosztowała kilka milionów funtów. Niedawno historia dopisała nowe zakończenie – w styczniu tego roku kontrolowana detonacja zrównała z ziemią 23-piętrowy wysokościowiec, wykorzystany w reklamie w charakterze eksplodującej paletą barw wieży. 
Twórcy z agencji Fallon podnieśli tą reklamą poprzeczkę tak wysoko, że kolejny pomysł musiał co najmniej zwalić z nóg... W realizacji trzeciego spotu posłużono się tradycyjną metodą animacji poklatkowej, a materiał nakręcono na Foley Square w sercu 8-milionowego Nowego Jorku. Czterdziestu animatorów przez trzy tygodnie, używając 2,5 tony plasteliny i pianki modelarskiej, zbudowało i ożywiło ponad 200 kolorowych królików. Do trwającej 60 sekund reklamy sfotografowano 100 tysięcy ujęć. Ponadto 6 kamer zarejestrowało „narodziny” wielkiej fioletowej fali, czerwonego wieloryba i gigantycznego 10-metrowego królika, który na koniec rozsypuje się w setki kolorowych kostek. Nawet na zblazowanych nowojorczykach zrobiło to piorunujące wrażenie.

_Look._ Niebieska Nyska
„Kultowe miejsce w Krakowie. Jedzą tam wszyscy. Codziennie z wyjątkiem świąt i niedziel między 21 a 3 na parkingu przed halą targową przy ul. Grzegórzeckiej, przy niebieskiej nysce można kupić najwspanialsze kiełbaski z rożna. Chrupiące, wypieczone „na węgiel” lub z lekko zarumienioną skórką. Według życzenia klienta. Mięso domowe – palce lizać. Drewno na opał z drzew owocowych. Kiełbaska (wielka kiełbasa) z bułką, keczupem lub musztardą na papierowym talerzyku – 6,50 zł. Do tego prawdziwa przedwojenna oranżada – 1,50 zł. Nocna „niebieska restauracja” karmi cały przekrój naszego społeczeństwa :). [serwis gastronauci.pl]
„Zadżypista chabanina! kolesie raczej mrukliwi ale wciągasz porcje za 6.50 i masz podkład na całą noc tankowania ;) MaruśQ”
„W jednej jednak dziedzinie możemy powalczyć. Powalczyć i z dumą wygrać. To oferta kiełbaskowa (...)Tą drogą chciałbym uścisnąć Panów tworzących wunderteam pod Halą Targową, nieprzerwanie pracujących od lat chyba szesnastu.” [Stanisław Mancewicz – Co ja widzę. Kiełbaski norymberskie, a kiełbaski spod Hali Targowej, gazeta.pl]
„Kultowe i swojskie miejsce. Bywamy tam od 20 lat. To tylko kilka minut spacerem zarówno z Rynku, jak i z Kazimierza. Na słynne nocne (od godz. 21.00 do 3.00) kiełbaski pod Halą Grzegórzecką prowadzimy odwiedzających nas przyjaciół zza granicy, a nawet bardziej oficjalnych gości „pod krawatem”.
Spotkać tu można cały przekrój społeczny miasta: taksówkarzy, studentów, policjantów, biznesmenów, lekarzy z pobliskiego pogotowia, raz nawet widzieliśmy karawan. Przed leciwym Żukiem stoi grill z rumianą kiełbasą z podkrakowskich Liszek. Kosztuje 6 zł z bułką, musztardą i ketchupem.” [Elżbieta i Andrzej Lisowscy, podroze.pl] 
„Nie są to takie popularne kiełbaski z kiełbasy zwyczajnej, lecz specjalnie zamawiana kiełbasa leszczyńska wypiekana na ruszcie ustawionym na chodniku.” 
[pychotka.pl]
„W „Gazecie Wyborczej” z 5 czerwca przeczytałem artykuł aż trzech intelektualistów (Bereś, Burnetko, Skoczylas) wyjaśniający nam wielkość II RP, w którym znalazłem opinię o, jak piszą, skandalicznym zdaniu premiera Jana Olszewskiego, że niewidzialna ręka rynku okazała się ręką aferzysty. Autorzy pracy zbiorowej donoszą, że dla nich niewidzialna ręka rynku to smak pieczonej kiełbasy pod Halą Targową w Krakowie...” 
[Andrzej Koraszewski Odwieczne misterium]

_Out!_ PZU, czyli: Pągowskiego Zadziwiające Urojenia 
Kampania ubezpieczeń komunikacyjnych pod hasłem "PZU - Oswaja emOCje", to kolejna plastyczna propozycja znanego grafika Andrzeja Pągowskiego. Jej bohaterami są Tygrysica i Byk - prawdopodobnie najsłabiej narysowana para na rynku. Zachodzimy w głowę, jak szefowie firmy wielkości PZU mogli zatwierdzić taki kicz. Proponujemy rozszerzyć formułę kampanii o kolejne ofiary stłuczek: Mrówkojada i Traszkę, "Jaszczombia" i Płaszczkę, Jemiołuszkę i Orlika, który wleciał do nocnika, miał tam stłuczkę więc od razu wszystkie ptaki W szczebiot, w świegot, w zgiełk - o taki: "Daj tu! Rzuć tu! Co masz? Wiórek? Piórko? Ziarnko? Korek? Sznurek? Pójdź tu, rzuć tu! Ja ćwierć i ty ćwierć! Lepię gniazdko, przylep to, przytwierdź! Widzisz go! Nie dam ci! Moje! Czyje? Gniazdko ci wiję, wiję, wiję! Nie dasz mi? Takiś ty? Wstydź się, wstydź się!" I wszystkie ptaki zaczęły bić się. Przyfrunęła ptasia milicja I tak się skończyła ta leśna audycja.

_Look._ Czesio, Konieczko, Maślana, Anusiak
Czy to nowi bohaterowie naszego… dzieciństwa? Raczej zdziecinnienia, bo na Włatców Móch czekamy z takimi emocjami, jak niegdyś na Pszczółkę Maję albo Reksia. Dla pokolenia trzydziesto- i czterdziestolatków śledzenie wypadków serialowych chłopaków to podróż sentymentalna do wariactw dzieciństwa - my także dawaliśmy "czadu", mieliśmy wredne nauczycielki, dobre higienistki i kolegów typu zombie. Zabawna, uproszczona animacja i wykorzystanie komputerowych tekstur w tłach świetnie oddają rzeczywistość ówczesnej polskiej szkoły; te syfiaste seledynowe lamperie chyba już na zawsze upośledziły plastyczną wrażliwość Polaków. Bohaterom Włatców Móch głosu użyczyli: Anusiakowi - Krzysztof Kulesza, Konieczce - Beata Rakowska, Maślanie - Adam Cywka, Czesiowi - Bartosz Kędzierski (scenarzysta i reżyser serialu), Pani Frał - Elżbieta Golińska, Higienistce - Krzysztof Grębski. Postacią drugoplanową jest mieszkający na cmentarzu Marcel - zmarły mąż Higienistki. Można się domyślać, że podczas pracy nad postsynchronami wszyscy konali ze śmiechu… Muzyka: grupa Behavior. Emisja: TV 4.

_Look._ Górnicze krzyże
Dagmara Tymków, studentka IV roku projektowania graficznego katowickiej Akademii Sztuk Pięknych, jest laureatką tegorocznego konkursu na plakat i logo rocznicowych obchodów pacyfikacji kopalni Wujek. Z nadesłanych na konkurs 119 prac jury w składzie: Marian Oslislo - rektor ASP w Katowicach, Adam Romaniuk - prorektor ASP w Katowicach, szef regionalnej Solidarności Piotr Duda i przywódca strajku z 1981r. Stanisław Płatek jednogłośnie przyznali autorce I nagrodę. Logo jest wyjątkowo trafnym symbolem tragicznych wydarzeń "na" kopalni Wujek. Niedługo po pacyfikacji pamięć ofiar upamiętniło 9 kasków górniczych ustawionych na murze nieopodal drewnianego krzyża. Teraz - miejmy nadzieję na zawsze - tragedię dziewięciu górników, którzy zginęli podczas pacyfikacji zakładu przez zomowców, symbolizuje dziewięć krzyży, ułożonych skośnie - podobnie jak zasieki przeciw czołgom. Obok znaku Polski Walczącej, "górnicze krzyże" wydają się być jednym z najbardziej przejmujących symboli naszej najnowszej historii.