_W numerze 3 (8!) 2004:_ Out-look / Metropolia Kraków Piotr Winskowski / Przewodnik po współczesnej architekturze Krakowa Paweł Kraus / Kamienna fala nad brzegiem Wisły Piotr Winskowski / EXPO 2005 Aichi Redakcja / Tramway krakowski Piotr Srebro / Krakowski Times-skwer Redakcja / O gołębiach nieco inaczej Andrzej Kruszewicz / 40 lat Triennale Witold Skulicz / Krakowianka jedna Magda Dygat / Krzysztof Litwin Bogdana Pilichowska / Pan Przekrój Maria Mroczkowska / Kadr 3/4 - malarstwo Wojtka Kubiaka Thomas Rutchik / Magiczny Kraków Krzysztof Radoszek / 2 godziny 40 minut Grzegorz Piątek / Plwajmy na tę skorupę Krzysztof Radoszek / Nowa Huta fotografie / Ten tekst czyta się 5 minut Aleksandra Robakowska / Nowy Pompon Redakcja NP . Spis zawartości wypełnił: Ludwik Jerzy Kern.
_ARCHI-grafia_ Metropolia Kraków tekst: Piotr Winskowski. W kilka lat po opuszczeniu Wawelu przez armię austriacką, Stanisław Wyspiański i architekt Władysław Ekielski na fali powszechnego entuzjazmu dla przywrócenia mu dawnej świetności, zaproponowali poprawienie nie tylko jego kształtu, ale wręcz zbudowanie alegorii skondensowanej (i zafałszowanej, choć w najlepszej wierze) historii Polski. Wawel ze skarbnicy oryginalnych pamiątek kultury i dziejów Polski miał stać się jakby tabletką sterydu anabolicznego, który tę historię spotęguje, skondensuje i przedstawi we wspanialszej, choć sztucznej postaci.
_ARCHI-grafia_ Przewodnik po współczesnej architekturze Krakowa tekst: Paweł Kraus. "Obcy" - nazywany tak przez miłośników twórczości H.R. Gigera - owija się wokół narożnej kamienicy przy Placu Wszystkich Świętych, wchłaniając przestrzeń zajmowaną wcześniej przez Dom pod Lipkami. Budynek autorstwa architekta koreańskiego pochodzenia Nonchi Hwafonga Wanga, wzniesiony w 1993 roku, jest pokłosiem 5. Międzynarodowego Biennale Architektury w Krakowie.
_POLO-grafia_ Krakowski Times-skwer tekst i zdjęcia: Redakcja. Sarkofag. Królewskie miasto, królewskie śmietniki z królewskim logo Kazimierza Wielkiego.Ta czarna blaszanka ze Strefy A** jest zbyt dumna, by przyjmować byle paprochy - obkidana petami klapka skutecznie broni dostępu do przepastnego wnętrza, wyłożonego foliowym workiem. 
Dostępny pełny artykuł!
_POLO-grafia_ O gołębiach nieco inaczej tekst: Andrzej Kruszewicz. (...) Spytałem go, czy jakiegoś ptaka darzy szczególną sympatią. - O, tak. - odpowiedział. Będąc kiedyś w "wielkim mieście", spotkał stado pięknych i mądrych ptaków, symboli miłości, zwanych w języku hindi "kâbutâr". Te cudowne stworzenia brały od ludzi pokarm z ręki, kłaniały się swym samiczkom i namiętnie gruchały. Nie mógł uwierzyć, gdy mu opowiedziałem, że są w "wielkich miastach" ludzie, którzy tych ptaków nie lubią.
_POLI-grafia_ 40 lat minęło tekst: Witold Skulicz. (...) Zestawienie grafik "dnia pierwszego biennale" i tych stworzonych prawie 40 lat później budzi nieoczekiwane, zaskakujące skojarzenia. Oto grafika, która w naszym odczuciu powinna być już przeszłością, tworzona w kraju, który dźwigał się wtedy z koszmaru wielkiej wojny i był przez jej polityczne konsekwencje odcięty od reszty świata i zamknięty na cztery spusty, wydaje się być wręcz awangardowa. Większa przepaść dzieli ją od stylistyki przedwojennej niż od dzisiejszych wystaw w wielu krajach...
_-grafia_ Krakowianka jedna tekst: Magda Dygat, il.: Andrzej Dudziński. (...) Po rozbiorach Kraków dostał się w nieco lepsze ręce niż Warszawa. Co prawda, koszarujący na Wawelu żołnierze austriaccy ogrzewali Wawel zamkowymi antykami, ale to nie przeszkadza krakowiakom w pielęgnowaniu austro-węgierskich sentymentów. W kominkach zamku spłonęło wtedy wiele innych rzeczy, ale wdzięczność należy się Austriakom za to, co nie zostało spalone.
_BIO-grafia_ Krzysztof Litwin tekst: Bogdana Pilichowska. Niewielu ludziom Pan Bóg daje tak wiele talentów, a na dodatek rzadką umiejętność korzystania z nich w radosny sposób. Krzysztof Litwin cokolwiek robił - malował, rysował, grał w kabarecie czy w filmie, a był czas, że i komponował - robił to z wielką przyjemnością i dlatego, że go to cieszyło. Nie dał się nigdy i nikomu przykuć do żadnych taczek. W czasach sporej biedy odrzucał znakomite oferty, bo warunkiem było przeniesienie się do Warszawy...
_MONO-grafia_ Kadr 3/4 - Malarstwo Wojtka Kubiaka tekst: Thomas Rutchik (Rucik). Po raz pierwszy możliwość zobaczenia "na żywo" obrazów Wojtka Kubiaka miałem podczas wystawy podyplomowej studentów ASP w krakowskim Pałacu Sztuki w czerwcu tego roku. Zwracały powszechną uwagę zwiedzających: były pracami najczęściej komentowanymi i to je fotografowano przede wszystkim. Takie zainteresowanie jest łatwe do wytłumaczenia - to dzieła, z którymi łatwo się identyfikować, choćby zgodnie z przeczuciem: "już kiedyś, gdzieś je widziałem".
_ARCHI-grafia_ Kamienna fala nad brzegiem Wisły tekst: Piotr Winskowski, il.: Katarzyna Wojtyga. (...) Skomplikowany układ tych zastrzałów - efekt mistrzowskich umiejętności podhalańskich górali - w sposób trudny do opisania w terminach klasycznej nomenklatury budowlanej stanowi jakąś syntezę zamiłowania do drewna i tradycji jego obróbki, tak istotnego zarówno dla architektury japońskiej jak i polskiej. Krzysztof Ingarden wspomina, jak ekipa cieśli Jaśka Skowyry z Gliczarowa, budowała więźbę dachową: w pewnym momencie trzeba było odłożyć kąt wspomnianych zastrzałów - wezwano geodetę z kalkulatorem, ale zanim ten zdążył dokonać obliczeń, Skowyra przyłożył, przymierzył na oko i zakrzyknął "38° 15´". I rzeczywiście wszystko się zgodziło!
_ARCHI-grafia_ Polski pawilon japoński tekst: Redakcja. (...) Forma ta została zdefiniowana za pomocą prototypowej technologii wykorzystującej układ wielu modułów - przestrzennie wygiętych stalowych ram, oplecionych białą wikliną. Nawiązując niejako do innej polskiej specjalności, jest zatem połączeniem tendencji "high-tech" i "low-tech", w którym współczesna technologia przenika się z tradycją i rękodziełem. Autorzy projektu postanowili znaleźć i wykorzystać w budowie pawilonu niekonwencjonalne dla architektury naturalne materiały, tradycyjnie wytwarzane i przetwarzane w Polsce.
_-grafia_ Magiczny Kraków tekst & il.: Krzysztof Radoszek. (...) Odosobnione świadectwo działania czakramu przedstawia przypadek dyrektora Zamku na Wawelu - Jana Ostrowskiego, który językiem urzędowym wyjaśnił pielgrzymom, że czakramu nie ma, nie było i nie potrzeba!... oraz ogrodził zasiekami wspomniany fragment murów. Determinacja i giertychowskie zaangażowanie w walkę ze zgubnymi zabobonami to nie tylko objaw małoduszności i nietolerancji - paradoksalnie, każda obsesja zakłada przecież istnienie jej przedmiotu.
_ARCHI-grafia_ Tramway krakowski proj.: Piotr Srebro. Miejsce to ma być z założenia przyjazne, a oprócz funkcji edukacyjnych dostarczać licznych doznań estetycznych. Dawać poczucie oderwania od rzeczywistości i wrażenie odkrywania czegoś niepowtarzalnego w atmosferze interaktywnego laboratorium. Zwiedzający jest nie tylko widzem "wielkiego widowiska" - uczestniczy w kreowaniu przestrzeni, staje się reżyserem i aktorem, co umożliwia mu system przestrzennych projekcji.

_PERSONA NON-grafia_ Plwajmy na tę skorupę tekst: Krzysztof Radoszek. (...) jak wiadomo krótkie podsumowanie jest najlepszą okazją do błyśnięcia intelektem - taki też skutek próbowali wywołać pozostali uczestnicy programu: bez powodzenia. Niczym w "wiedzowej" części konkursu Miss World należało odpowiedzieć na pytanie, czego artysta sobie życzy. Marcin wygrał nie tylko dlatego, że był ostatni w kolejce. Udzielił po prostu prawidłowej, bo prawdziwej odpowiedzi: "Ja to bym chciał, żeby obrazów się więcej sprzedawało…" co, o zgrozo, Stuhr zaksięgował jako kokieteryjny żart.

_FOTO-grafia_ Nowa Huta fot.: różni autorzy. (...) Pocztylion, lata 50., fot. Wiktor Pental. Ten uśmiechnięty jegomość, to Pan Kaczmarczyk (zbliżenie), "kierownik" pięknego "dyliżansu pocztowego". Jak wspomina Jerzy Kujawski z NCK, Pan Kaczmarczyk straszył go batem, gdy jako dziecko jeździł wraz z kolegami na butach za powozem (ulice brukowane były śliską, czerwoną kostką klinkierową!).
_BIO-grafia_ Pan Przekrój tekst: Maria Teresa Mroczkowska. (...) Ulubioną kawę rozpuszczalną pił w blaszanym kubku, a wódkę w szklance, nigdy w kieliszku. Zakupy nosił w czerwonym kubełku i nylonowych siatkach. Z humorem i dystansem podchodził do swoich licznych chorób i dolegliwości. Kiedyś w czasie rysowania wbiła mu się w rękę szpilka bez łebka. Pomału wędrowała w stronę serca. Eile nie znał przyczyny bólu, ale pojechał zrobić zdjęcie rentgenowskie, trzymając kierownicę jedną ręką. Po prześwietleniu natychmiast wylądował na stole operacyjnym, a chirurg dopiero po operacji wyznał, jak trudne miał zadanie.