_W numerze 2 (15) 2006:_ Outlook Redakcja / FRK Ewa Krzak / Człowiek z Bojszów Józef Kłyk / Sówka Erwin Olaf Cirut / Konarowa 17 Redakcja / O burzeniu najpiękniejszych gór Polski Franciszek Starowieyski / Uwaga! Niebezpieczeństwo... Sylwester Holc / Odlot Dorota Jędruch / Bez ograniczeń Redakcja / Centrum z ruin Piotr Bujas / Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu Igor Metz / Śląski spacer Aleksander Prugar.
Spis zawartości wypełnił:
Kazimierz Kutz
_OUT-look_ FRK tekst: Ewa Krzak. Kiedy podjeżdża się pod siedzibę Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu, jego "wczesnogierkowska" bryła wcale nie zapowiada, że oto za chwilę znajdziemy się w jednym z najnowocześniejszych ośrodków badawczych na Śląsku. Fundacja stworzona w 1991 roku, z inicjatywy wybitnego kardiochirurga prof. Zbigniewa Religi, podjęła się wdrażania do praktyki klinicznej najnowszych metod i technik ratowania ludzkiego życia.
_POLO-grafia_ Człowiek z Bojszów tekst: Józef Kłyk (...) Zajeżdżamy na rynek w Bieruniu i trzeba werbować "Indian", więc tych chłopców, co wychodzili z kościoła - zaś do autobusu! A oni płaczą, że mama z obiadem czeka, że są w świątecznym ubraniu... "Nic to - mówia im - w filmie grać będziecie". Zajechaliśmy na plan - ściepajcie ciuchy! Porozbierali się, te ubrania se w kosteczkę poukładali, bo tam kurz; założyli pióropusze - bladzi jak kostucha… Zaś mają tańczyć taniec wojenny, a tam kizioły takie na piętnaście centymetrów. Oni boso… Kręciliśmy to z pół dnia, więc słońce ich tak spoliło, że wieczorem całkiem jak Indianie wyglądali...
_BIO-grafia_ Sówka Erwin tekst: Olaf Cirut. (...) Pan Bóg nie stworzył kiczowatego świata. To kiczowaci ludzie go stworzyli. Mój świat jest tak naturalny jak pory roku. Za chwilę mnie już nie będzie, jo mam siedemdziesiąt lat i chcę po sobie coś pozostawić - jo godom: Panie Boże jeszcze nie zrobiłem wszystkiego... a On mi na to: pracuj chopie, bo zrobisz ino tyla, na ila ci pozwola - to nie jest takie łatwe, żeby i twórczości, i życiu nadać jakąś sensowną narrację, żeby to malarstwo umiało "rozmawiać" z odbiorcami.
_POLI-grafia_ Konarowa 17 tekst: Redakcja. Mieszcząca się przy ulicy Koszarowej nowa siedziba Katedry Grafiki Warsztatowej ASP w Katowicach, a niebawem także Katedry Projektowania Graficznego, należy do najnowocześniejszych instytucji tego typu w Polsce. Wszyscy znamy bolączki polskiej sztuki - brak odbiorców, problemy lokalowe, niedoinwestowanie uczelni... itp. Dlatego z prawdziwą satysfakcją konstatujemy fakt, że wreszcie powstało miejsce nastawione wyłącznie na artystyczną kreację i zaspokajanie plastycznych ambicji młodych artystów.
_POLI-grafia_ O burzeniu najpiękniejszych gór Polski tekst: Franciszek Starowieyski. (...) Te olbrzymie połacie zoranej ziemi - to zrycie, tak olbrzymie przestrzenie ziemi zryte rękami człowieka. Tu się widzi te tysiące, miliony ton ziemi poprzestawiane, poprzesuwane, wyrwane ze środka, usypane w kopce hałd, rozwiewane przez wiatr. (...) To, co widzę na Śląsku, to nie jest zniszczony krajobraz, to jest kreacja krajobrazu...
_POLI-grafia_ Uwaga! Niebezpieczeństwo... tekst: Sylwester Holc. (...) Górnicy z kopalni „Pokój”, zmierzający do nadszybia, przechodzą obok siedemnastu dużych (80 x 120 cm), kolorowych tablic, które bez nachalnego dydaktyzmu, w zabawny i często ironiczny sposób informują o zagrożeniach w pracy pod ziemią. Jednak tym, co robi szczególne wrażenie, jest ciekawa maniera rysunku, charakterem przypominająca kadry z nieśmiertelnego komiksu o Kapitanie Żbiku, a także spójne z formą ilustracji liternictwo...
_POLI-grafia_ Odlot tekst: Dorota Jędruch. Pewnego dnia wszystkie kosmiczne znaki na ziemi wypełnią się głębokim, nieprzeczuwalnym dotąd sensem (...) Czyżby tego dnia i wielką betonową bryłą katowickiego Spodka coś miało zatrząść, wyrwać z niepewnego gruntu potężne słupy, rozświetlić od wewnątrz kopuły niewielką kabinę pilotów, uruchomić skomplikowany system zakurzonych urządzeń pod zawadiacko pochylonym dachem i wyrzucić całą tę maszynerię w stronę jej przeznaczenia, w uniwersum?...
_POLI-grafia_ Bez ograniczeń tekst: Redakcja. W Gliwicach nieprzerwanie od ponad dwustu lat kultywowana jest wspaniała tradycja odlewnicza wywodząca się jeszcze z czasów, gdy istniała Huta Gliwice. Jej pomysłodawcą i współzałożycielem był Szkot – John Baildon (ur. w 1772 w Larbert), który przybył na Śląsk i na polecenie króla Prus, Fryderyka II, rozpoczął budowę ówczesnej Huty Królewskiej. Od piętnastu lat Gliwickie Zakłady Urządzeń Technicznych, jako spadkobierca owych tradycji, są najbardziej znaną w Polsce i jedną z najważniejszych na świecie odlewni rzeźb, wyrobów artystycznych...
_MONO-grafia_ Centrum z ruin tekst: Piotr Bujas. (...) Istnieją liczne przykłady realizacji artystycznych, wykorzystujących estetykę, ikony przemysłu, minionego świata techniki, rzeczy „znalezione” w otoczeniu. Ich wykorzystanie, swoisty art recykling, nadawanie nowych znaczeń przestrzeni opuszczonych fabryk, fortyfikacji wpisał się na trwałe w działania i strategie stosowane przez ruch Industrialny.(...) Estetyka zniszczenia, zużycia, przedmioty czy budynki odsłaniające procesy czasowe, jako kontrast dla perfekcji postindustrialnej cywilizacji, stawały się argumentami w dyskusji nad nią - jej zaprzeczeniem lub afirmacją.
_GEO-grafia_ Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu tekst: Igor Metz. (...) Na jego unikalne zbiory składają się blisko 32 tysiące przedmiotów i dokumentów związanych z wydobyciem, obróbką i zastosowaniem węgla. Szczególne wrażenie robią bezcenne rysunki techniczne z XVIII i XIX wieku. Precyzja i artyzm, z jakim zostały wykonane, sprawiają, że z powodzeniem mogłyby konkurować z najlepszymi przykładami współczesnej grafiki warsztatowej czy projektowania graficznego...
_FOTO-grafia_ Śląski spacer zdjęcia, tekst: Aleksander Prugar.  Zaprezentowane zdjęcia przedstawiają widok Śląska trochę „od zaplecza”. Spojrzenie od strony podwórek, gołębników, sieni... na dziwne piękno, ukryte za dymami kopalni - niezwykły Śląsk starych robotniczych dzielnic. Mało kto tu zagląda. Nazwałem ten materiał spacerem, ponieważ cały cykl powstawał podczas przechadzek. Niespiesznych. Czasami były to wypady na 2-3 godziny do sąsiedniej dzielnicy, a czasem całodzienne wyprawy. Bez planu...