_W numerze 1 (10!) 2005:_ Out-look Redakcja / But can You cook? Magda Dygat / Czeczot presents... Czeczot Andrzej i Rafał Czeczot / PRL - życie po spożyciu Redakcja / Giuseppe Sylwester Holc / Martwa natura czy ciche życie Janusz Wałek / Szyld rosyjski Afanasij Iwołgin / Ikony przemysłu spożywczego Krzysztof Radoszek / Tłuste lata Redakcja / Biotechnologia na talerzu Małgorzata Kurzac / Aromaty kina Kinga Gałuszka / Claes Oldenburg - The King of Size Anna Gebhardt / Rozpad Jarosław Trybuś / Niko Olaf Cirut / Architektura z krótkim terminem trwałości Grzegorz Piątek / Na fali... kiczu Paweł Kraus / Pisanki Grażyna Pyla. Spis zawartości wypełnił: Pascal Brodnicki.
_PRO-grafia_ But can You cook? tekst: Magda Dygat, il. Andrzej Dudziński. Słysząc argument, że ktoś jest lepszy bo ma sukces zawodowy, pieniądze i urodę, nowojorczycy pytają: „– Dobrze, ale czy potrafi gotować?!” (...) Do „Samowaru” przychodzi emigracja rosyjska i polska. Poza ponurym człowiekiem, którego ojciec balsamował Lenina (co niektórym odbiera apetyt), bywa tu także Michaił Barysznikow, Adam Michnik, Janusz Głowacki, Elżbieta Czyżewska... Specjalnością zakładu są wódki o smakach owocowych, jarzynowych i ziołowych, stojące na barze w ogromnych słojach.
_POLO-grafia_ PRL – życie po spożyciu tekst: Redakcja. Teraz z perspektywy lat, a także pod wpływem mody na PRL ten czas mógłby wydawać się sentymentalnie zabawny. Nic podobnego – wieczne jak towarzysz Lenin, braki na rynku bądź zastępowanie słodyczy substytutami, kuwerturami, surogatami jakimiś - dokonały w umysłach tzw. wyżu demograficznego lat 70. (czyli nas – a jakże!) prawdziwych spustoszeń (...) - nie jesteśmy w stanie np. przestać jeść dopiero co otwartej czekolady, dopóki nie zniknie ostatnia kostka! Dostępny pełny artykuł!
_POLI-grafia_ Giuseppe tekst: Sylwester Holc. Gdyby Giuseppe Arcimboldo żył w dzisiejszych czasach (ur. 1527 w Mediolanie, zm. 1593 tamże), pełniłby zapewne funkcję art directora w jednej z dużych agencji reklamowych. Rozwijając analogię, postanowiliśmy - niejako pod „auspicjami” mistrza - wykreować nową markę w „przedziale” mrożonek. (...) Oczywiście to wszystko żarty, ale nie ma wątpliwości, że włoski mistrz pozostaje jednym z najważniejszych i najwszechstronniejszych artystów epoki manieryzmu, a spuścizna po nim to nie wyeksploatowana kopalnia pomysłów i inspiracji.
_POLI-grafia_ Martwa natura czy ciche życie tekst: Janusz Wałek. W ludzkim tłumie, zapełniającym szczelnie tryptyk Hieronima Boscha Ogród rozkoszy ziemskich, odnajdujemy ponadnaturalnych rozmiarów kiście winogron, owoce granatu, poziomki, jeżyny i małże. Mają one w naszym świecie swój odpowiednik w gigantycznych szynkach, cheesburgerach, parówkach, ciastkach i owocach atakujących nas z reklamowych bilbordów, ścian transportowych samochodów, witryn restauracji i sklepów, zachęcając czy raczej prowokując do zakupu.
_POLI-grafia_ Szyld rosyjski tekst: Afanasij Iwołgin. 
W przedrewolucyjnej Rosji panował powszechny analfabetyzm, dlatego prawdziwym wybawieniem dla mieszkańców przysiółków, wsi i miasteczek były malowane szyldy. Ich autorzy dobrze znali mentalność przeciętnego mużyka czy żenszcziny – ciemnego, zacofanego, wiecznie przestraszonego mieszkańca Imperium. Proponowali mu więc prosty, klarowny komunikat: „tu kupisz chleba, tamój wódki, ten jest rzeźnikiem, a ów szewcem”. Sami malarze szyldów najczęściej wywodzili się ze środowisk wiejskich rzemieślników...
_POLI-grafia_ Ikony przemysłu spożywczego oprac.: Krzysztof Radoszek. Ciotka Jemima (ur. 1893), autor: Chris Rutt. Wizerunek czarnej kobiety, w fartuchu i bandamce na głowie w oczywisty sposób odwołuje się do typowej dla niewolniczego Południa, instytucji niani-gosposi. Bezpośrednią inspiracją była tu jednak wodewilowa piosenka o takim właśnie tytule. Już w latach 50. logo najbardziej znanych naleśników w wersji „instant” stało się obiektem krytyki jako umacniające archaiczny i negatywny portret Afroamerykanki. Paradoksalnie, jako żywy symbol firmy zatrudniona została była niewolnica – 59-letnia Nancy Green.
_POLI-grafia_ Tłuste lata tekst: Redakcja. (...) W latach 50. powojenna koniunktura i wzrost konsumpcji przeżywany był w Stanach w cieniu zimnej wojny. Amerykanie z jednej strony korzystali z pokojowych zdobyczy „ery atomu”, doceniając zalety masowej produkcji i nabywając 75% światowej produkcji samochodów i artykułów gospodarstwa domowego, z drugiej – wykopywali schrony antynuklearne w przydomowych ogródkach. Media i reklama podsycały jednak optymizm (...). To wtedy powstała ikona zadowolonego, nieco infantylnego klienta, który niczym radziecki junak spogląda radośnie w przyszłość.
_POLI-grafia_ Biotechnologia na talerzu tekst: Małgorzata Kurzac. 
W naukowym laboratorium, przystosowanym do hodowli kultur tkankowych, przez półtora miesiąca dokonywał się proces stanowiący sedno projektu Disembodied Cuisine. Dzięki zaawansowanym metodom inżynierii tkankowej, na rusztowaniu z biopolimerów wyhodowano ok. 5-centymetrowy stek, który stał się głównym daniem wieńczącej projekt uczty. Gdy go konsumowano, zwierzę będące dawcą komórek mogło nadal cieszyć się życiem...
_POLI-grafia_ Aromaty kina tekst: Kinga Gałuszka. (...) Z nieba łatwo zejść na ziemię. Wszak jedzenie to tylko mniej lub bardziej brudna, rozkładająca się materia. A kino nieraz zaglądało do kuchni od tej ciemnej strony. Jednym z jej przejawów jest obżarstwo służące filmowcom jako bezlitosne narzędzie krytyki mieszczańskiego etosu. To zabieg charakterystyczny dla kina lat 70. (...). Louis Buñuel w Widmie wolności (1974) czy Włoch Marco Ferretti w Wielkim żarciu (1973) rozprawiają się z hipokryzją zamożnych warstw społeczeństwa.
_MONO-grafia_ Claes Oldenburg – The King of Size tekst: Anna Gebhardt. Znamiennym jest, że tak jak warhol „produkuje” sztukę we własnej fabryce, tak Oldenburg „sprzedaje” ją w swoim sklepie. Malowane przemysłową emalią, gipsowe i poliestrowe ciuchy i żarcie podpatrzone na wystawach sąsiednich sklepów wypełniają przestrzeń The Store. Ale przedmioty jak gdyby uwolnione z funkcji służenia człowiekowi, zaczynają żyć swoim życiem, stają się drapieżne: wydaje się, że w niekontrolowany sposób mnożą się jak komórki rakowe, obrastając i wypełniając sobą całe wnętrze.
_MONO-grafia_ Rozpad tekst: Jarosław Trybuś. (...) Brytyjska artystka, Sam Taylor-Wood wyreżyserowała w 2001 roku, podobnie jak wcześniej Greenaway, kolejny akt spektaklu rozpadu. Pośród wielości statycznych dzieł krążących wokół tematu śmierci i jej skutków praca ta daje się porównać tylko z dziełem ekscentrycznego reżysera. Wyświetlana historia trwa tylko 3 minuty i 44 sekundy. Pokazuje przyspieszony cyfrowy obraz rozpadu, gnicia martwej natury – tym razem bardziej martwej i coraz wyraźniej swoją martwotę eksponującej.

_PRO-grafia_ Czeczot presents... Czeczot
Andrzej i Rafał Czeczot. Rysunki

_BIO-grafia_ Niko tekst: Olaf Cirut. Pirosmani także powoływał do życia rzeczywistość (byt) z nierzeczywistości, z niebytu, z tła najczarniejszej czerni podobrazia. Używał blach, kartonów, a przede wszystkim kawałków taniej, czarnej ceraty, ale to dzięki ubogiemu warsztatowi – oczywiście bezwiednie – wkroczył w niezwykłe rejony abstrakcji, syntetycznego języka znaków, umownej przestrzeni, którą teraz po dziesięcioleciach przypisujemy dokonaniom Picassa czy Braque’a. Na swój sposób był prekursorem ich stylu i choć nie było mu dane za życia zaistnieć na polu sztuki światowej, to wniósł w nią poruszający przejaw wolnego ducha.
_ARCHI-grafia_ Architektura z krótkim terminem trwałości tekst: Grzegorz Piątek. (...) Jej wystrój, mimo forniru i szkła, mimo pozorów trwałości i solidności, także zostanie usunięty, gdy tylko materiały się zużyją, a obowiązująca konwencja, styl dużej cafe latte, który tak doskonale ucieleśnia ten lokal – wyjdzie z mody. Nawet legitymizujące go gipsowe korynckie kapitele doklejone u szczytu dwóch dzielących przestrzeń konstrukcyjnych słupów nie mogą zatrzeć wrażenia, że siedzę w scenografii teatru miejskiego życia, która zmieni się, gdy skończą dawać sztukę pt. Coffee to go.
_ARCHI-grafia_ Na fali... kiczu tekst: Paweł Kraus. (...) Zaklęci w powtarzającym się rytuale zakupów, które również od czasu do czasu, a może coraz częściej przeradzają się w pozbawione handlowego wymiaru, rodzinne spacery, „kontemplację” sklepowego asortymentu, uczestnictwo w proponowanych przez centra rozrywkach, zdobywanie promocyjnych prezentów. Utożsamiają zainscenizowaną przestrzeń z pełnoprawną i demokratyczną przestrzenią miejską, która faktycznie rządzi się zupełnie innymi prawami. Atrapy i dekoracje, pastisz i kicz zastępują autentyczne przedmioty, miejsca, zachowania i relacje.
_ETNO-grafia_ Pisanki tekst: Grażyna Pyla. (...) Najstarszym i najbardziej rozpowszechnionym motywem zdobniczym jest motyw słońca. Na pisankach najczęściej przedstawiany jest w formie koła, na obwodzie którego zaznaczone są proste lub zakrzywione promienie. Do symboliki solarnej nawiązują także motywy spirali, swastyki, trikwetra (o trzech zakrzywionych ramionach) oraz ośmioramiennej gwiazdy.